13 czerwca 2013

Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa.


Na gifie Jan Skrzetuski herbu Jastrzębiec, a sam gif jest tu tylko dlatego, że jest ładny.

Geralt z Rivii
Gwynnbleid  |  wiedźmin z problemami egzystencjalnymi


Jest jeszcze na świecie rozsądek? 
Czy już zostały na nim tylko skurwysyństwo i pogarda?

Geralt nie jest wcale Rivem. Nie jest też płatnym zabójcą do wynajęcia za drobną opłatą, żeby w krwawej jatce zgładził każdą istotę, która wadzi zleceniodawcy. Nie jest nawet Geraltem. Nie jest nikim. A może właśnie... jest nikim? 

Wiedźmini służą do likwidowania przy użyciu miecza (i opcjonalnie odrobiny magii) wszelkiego ścierwa, które rozpełzło się po Ziemi. Służą też do straszenia nimi dzieci i jako ruchome cele do treningu rzucania kamieniami. Wiedźmini przynoszą pecha, w ich duszach mieszka diabeł, spółkują ze strzygami i wyłudzają ogromne pieniądze za zabijanie potworów, które znów pojawiają się w okolicy tydzień po zniknięciu i wiedźmina i pieniędzy. Jako wcielenia zła, wiedźminów należy unikać, ale ich przydatność w określonych sytuacjach jest na tyle nie do przecenienia, żeby przemóc swój wstręt i wejść z nimi w konszachty.
Jest wśród wiedźminów taki jeden szczególny przypadek, któremu mało wiedźmińska moralność sporo spraw utrudnia. Kocha, chociaż nie powinien. Szuka odpowiedzi na pytania, których nie powinien w ogóle stawiać. Zastanawia się nad decyzjami, które powinien podejmować automatycznie. Ma w sobie zdecydowanie zbyt wiele z człowieka, którego powinien przypominać jedynie wizualnie.
W Handywii szuka świętego spokoju. Na próżno - jak sądzi.



___________________________

Cytat w tytule, naturalnie, z Sapkowskiego, ten w karcie również.
Interpretacja Geralta bardzo własna.

11 komentarzy:

  1. [Tak tak, dobry Pan, dobre książki, serial nie istnieje. Ale facjata ładna.]

    Peggy

    OdpowiedzUsuń
  2. [A ja bym się upierała, że serial jednak istnieje, wybierzmy mniejsze zło. Bo jest jeszcze film...
    Witam serdecznie.]

    Will

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Chciałam się przywitać i napisać coś konstruktywnego, ale ups, nie wyszło. Wiedźmin implikuje sentymentalne rozpływanie się. ]

    Menolly

    OdpowiedzUsuń
  4. [Bardzo ładny pan na gifie, nie tak jak te paszczury z Ekranizacji Których Wcale Nie Było, Bo To Tylko Halucynacje z Niedożywienia. Jestem, oczywiście, chętna na wątek, ale do 15 mnie nie ma. Zarzuć pomysłem, a jeśli nie dasz rady, to ja to zrobię, ino za kilka dni.]

    Lecter

    OdpowiedzUsuń
  5. Triss nie była pewna słuszności podejmowanych przez siebie decyzji. Zamiast czytać zwoje pełne zaklęć, przeglądała stare listy i niecierpliwie wyglądała przez okno, licząc na to że ten, któremu kazała odejść, jednak do niej wróci. Przecież zawsze to robił. Teraz było jednak inaczej. Geralt nie wracał, a Triss czuła, że jeśli nie zobaczy go choć przez chwilę, utraci zmysły. Z dnia na dzień podjęła więc decyzje, która raz na zawsze mogła zmienić jej życie. Z Temerii zabrała tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyła na poszukiwania, człowieka, który miał przecież raz na zawsze zniknąć. Trafiła do Handywii i tam po raz pierwszy dopadło ją zwątpienie. Może nie powinna nagle zjawiać się w jego życiu? Może odnalazł już swoje miejsce na ziemi, w którym nie było dla niej miejsca? A może Handywia była tylko kolejnym 'przystankiem', w którym Wiedźmin spędził zaledwie chwilę. Po kilku dniach zadawania sobie pytań bez odpowiedzi, Triss stanęła przez jednym z domów, w których według pytanych przez nią mieszkańców, mieszkał ktoś podobny z opisu do Wiedźmina. Zapukała więc do drzwi rozglądając się wokół nerwowo, gdy po kilku chwilach wciąż nie było odpowiedzi, zrezygnowana odeszła kilka kroków, zastanawiając się co zrobić dalej.

    Triss.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odwróciła się gwałtownie po czym spojrzała na mężczyznę starając się ukryć delikatny uśmiech. Ulżyło jej gdy zobaczyła go całego i zdrowego, odetchnęła z ulgą że nic mu się nie stało, że stoi naprzeciw niej i najwyraźniej nie dowierza temu co widzi. W końcu to ona wyrzuciła go ze swojego życia, zniecierpliwiona wiecznym czekaniem na to, aż Geralt zjawi się choć na chwilę w domu. Triss nie wiedziała czy ma prawo zjawiać się w Handywii, ale wiedziała jednocześnie, że jeśli tego nie zrobi, to oszaleje.
    - Musiałam Cię odnaleźć... - powiedziała zgodnie z prawdą wiedząc, że nawet gdyby wymyśliła najlepszą bajke, Wiedźmin i tak by w to nie uwierzył.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie emocje, które do tej pory skrywała gdzieś głęboko w środku, eksplodowały w jednej sekundzie. Triss dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego jak mocno tęskniła i jak bardzo bała się o niego, nie mając żadnych wiadomości dotyczących jego losu. Geralt był wybitny w tym co robił, ale nawet najlepszym zdarzają się błędy i potknięcia. W jednej chwili przeszły jej przez myśl wszystkie czarne scenariusze i wszystkie rodzaje najbardziej makabrycznych śmierci jakie mogły go spotkać w czasie podróży. Nie zważając więc na wszelkie konwenanse rzuciła mu się na szyję starając się uspokoić szybkie bicie serca.
    - Przepraszam... - wyszeptała. W tej sekundzie nie była potężną czarodziejką ani dobrze wyszkoloną wojowniczką, była zwykłą kobietą, która szczerze żałowała tego co zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  8. - Przepraszam, że kazałam ci odejść, że kazałam raz na zawsze zniknąć z mojego życia. Przepraszam za to wszystko, co wtedy powiedziałam. Ja... Ja po prostu chciałam, żebyś odszedł, żebym choć przez chwilę nie musiała martwić się o to czy wrócisz. Myślałam, że tak będzie łatwiej, że jak przestanę obiecywać sobie, że w końcu wrócisz, to będę potrafiła normalnie funkcjonować. Tak jak wtedy, gdy jeszcze Cię nie znałam. Ale Geralt... Ja nie potrafię... Każdego dnia łudziłam się, że jednak wrócisz, że tak jak zwykle staniesz u progu mojego domu z samego rana, że znów nie będziesz chciał mówić gdzie byłeś. Ale ty nie wróciłeś i wtedy zrozumiałam jak wielki błąd popełniłam... - wyrzuciła z siebie na jednym wydechu obejmując go mocniej za szyję, tak jakby bała się, że za chwilę zniknie. Że Obudzi się z realnego snu i znów będzie leżała w swoim własnym łóżku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Spojrzała na niego uważnie przypominając sobie każdą sekundę tamtego dnia. Długo myślała nad decyzją, długo zastanawiała się nad innymi wyjściami z sytuacji, w której oboje się znaleźli. Triss nie należała do osób, które chciały mieć kogoś zupełnie na własność. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego kim jest Geralt i z czym wiąże się wykonywany przez niego 'zawód'. Początkowo myślała, że potrafi pogodzić się z jego nagłymi zniknięciami i długimi samotnymi nocami, ale strach przed tym co może mu się stać, kompletnie ją paraliżował. Nie umiała trzeźwo myśleć ani skupić się na czymkolwiek. Każąc mu odejść, miała wrażenie, że wszystko będzie jakoś się ułoży, że tak będzie łatwiej. Nie było.
    - Wiem... Sądziłam, że każąc ci odejść będę potrafiła o tobie zapomnieć.. Będę umiała przestać się martwić. Sądziłam, że przyzwyczaję się do samotnych nocy i cichych dni, ale tak się nie stało. Geralt... Popełniłam błąd. Nie powinnam wyrzucać cię ze swojego życia. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przytaknęła w ciszy po czym ruszyła za nim. Coraz bardziej wątpiła w to czy powinna go szukać, czy powinna znów mieszkać mu (a przede wszystkim sobie) w głowę. Przekroczyła próg mieszkania i rozejrzała się wokół siebie, nie przypominało to standardowego lokum Wiedźmina.
    - Może nie powinnam tu przychodzić. Może nie powinnam cofać tych wszystkich wypowiedzianych przez siebie słów - odwróciła się w jego stronę, po czym nerwowo poprawiła włosy. Nerwowe zachowania u czarodziejki były czymś niespotykanym, zazwyczaj chłodno kalkulowała sytuację nie dając po sobie poznać, że coś ją zaintrygowało czy zaniepokoiło. Teraz była bardziej niż pewna, że wszystkie uczucia ma dokładnie wypisane na twarzy. Spuściła więc wzrok obejmując rękoma ramiona.

    OdpowiedzUsuń
  11. - Wróć do mnie Geralt. - powiedziała na tyle cicho, że tylko on mógł usłyszeć jej niepewną prośbę, zupełnie jakby bała się, że ktokolwiek z zewnątrz akurat teraz przejdzie pod oknem i podsłucha ich rozmowę. Triss byłą dobrą czarodziejką, która jeszcze do niedawna nie miała żadnych czułych punktów, teraz jednak zdawała sobie sprawę z tego, że Geralt jest jedyną osobą, która jest jej absolutną słabością, czego wciąż nie potrafiła pojąć.
    - Obiecuje, że nigdy więcej nie będzie narzekać na to, że znikasz, a później pojawiasz się nagle jak gdyby nigdy nic... Że nie chcesz nic mówić na temat twoich wypraw i zadań, które wykonujesz... Tylko wróć...

    OdpowiedzUsuń