10 czerwca 2013

Nie kłam­stwa, lecz praw­da za­bija nadzieję.



Zuzanna Pevensie | Londyn, Narnia, Handywia | 16 lat | Królowa swojej bajki 

Trudno jej uwierzyć w czary i magię, choć sama jest tego częścią. Jest głosem rozsądku, wszystko wykonuje zgodnie z logiką i zdrowym rozsądkiem. Działa w sposób praktyczny i rezolutny. Jest bardzo inteligentna, utalentowana i lekko przemądrzała, zawsze jednak opiekuje się swoim rodzeństwem i stawia je ponad wszystko. Bardzo boi się, aby spotkało ich coś złego. Jedyną pozostałością po Narnii jest jej łuk, spoczywający spokojnie w głębi szafy. 

"Nieznany świat czeka za drzwiami - trzeba je tylko otworzyć." 

Zuzanna jest smukłą, ładną i pełną wdzięku dziewczyną o długich, czarnych włosach i błękitnych oczach. W Narnii nadano jej przydomek królowej  Zuzanny Łagodnej. Tutaj, w Handywii, jest tylko zwykłą nastolatką, z lekko przerośniętym ego. 

______________

Nigdy nie prowadziłam postaci kanonicznej, więc jest to dla mnie spore wyzwanie. Karta krótka, gdyż nie umiałam wymyślić nic więcej. Zapraszam do wątków. 

24 komentarze:

  1. [Cóż, to ja witam i zapraszam do siebie, chociaż z powiązaniem może być trudno...]

    Lecter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja również witam i życzę miłej rozrywki na blogu. ;)]

    OdpowiedzUsuń
  3. [No niestety. :< A szkoda. No to skoro już się odezwaliśmy, to może wątek? ;3]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Nie mam pojęcia, czy w Handywii są jakieś szkoły, bo administracja nic na ten temat nie stwierdziła. ;3 Jeśli więc tak, można uznać (skoro Zuza jest zwykłą nastolatką), że Gabryś jest jej nauczycielem muzyki. ;3]

    OdpowiedzUsuń
  5. [A dziękuję, wzajemnie. Białołęcką bardzo polecam, zarówno w zakresie Kronik Drugiego Kręgu, jak i innych jej książek. A skoro już, to może jakiś wątek?]

    Kamyk

    OdpowiedzUsuń
  6. [Gabryś raczej udaje normalnego człowieczka, więc skrzydłami się nie chwali, czasami tylko wyjedzie z siostrami, żeby polatać (bo długo nieużywane drętwieją, a potem odpadają, przez co anioł staje się demonem ;3). Tylko jakie między nimi relacje zrobimy? Zwykłe, uczeń-nauczyciel na początek, nie?]

    OdpowiedzUsuń
  7. [Harris, Ciebie to chyba dawno nie widziałem na blogosferze. I już idę się zapisać, chyba właśnie dla Ciebie. Ciekawe czy mnie poznasz.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Och, zobaczymy. Aż ciekawa jestem, powiem Ci. Ja na blogosferę ostatnio znów wkroczyłam, ale jakoś szybko z Hogwartu odpadłam, niestety. Teraz jestem tutaj. Ciekawe, czy Cię poznam...]

      Usuń
  8. [Białołęcka to właściwie czyste fantasy w większości, haha. Ja mało co innego czytam, niż fantasy. Co do powiązania... Mogli chodzić do tej samej szkoły, czy tam zespołu szkół, przykładowo, i Kamyk mógłby ją na swój sposób irytować tą swoją magią. Takie coś na początek, co o tym sądzisz?]

    Kamyk

    OdpowiedzUsuń
  9. [Przyznaję się, że zaraz znikam na trochę, więc jeśli można - prosiłabym o to ciebie. Większość ludzi do Kamyka mówi prosto, czyli pisząc na kartce, bo raczej w okolicy nikogo mówiącego w myślach nie mamy, by robił za przekaźnik, haha. Więc, jeśli byś mogła jakoś w wolnej chwili - z góry dziękuję.]

    Kamyk

    OdpowiedzUsuń
  10. [Mam taki koncept - Zuzanna i Hannka (przepraszam za to durne przezwisko, nie mogę się powstrzymać) spotkają się w jakimś wygodnym miejscu (kawiarnia czy coś) i zaczną rozmawiać o tym, czym zajmują się w swoich książkach. Znaczy, Hannibal rzecz jasna będzie łgał, ale to na początek. A potem zobaczymy.]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Zuza! Jakoś to było, że czytając Opowieści najpierw ją uwielbiałam a później mnie irytowała. No ale cóż, wątek proszę, jeśli można.]
    Darren

    OdpowiedzUsuń
  12. [No bo ona tak nieładnie postąpiła i chciała być dorosła, ugh. Cóż, Darren dalej się uczy, bo szkoły nigdy nie skończył - upozorowanie śmierci i zamieszanie z wampirami skutecznie mu to uniemożliwiło. Więc mogą się znać ze szkoły właśnie. Czy coś takiego.]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Jasne, mi pasuje ^^ chyba jakoś się dogadają.]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nie może, a napewno :D Jakieś pomysły?]

    Gemma

    OdpowiedzUsuń
  15. - Nie uważasz, że to trochę... głupie? - spytała któregoś słonecznego dnia Bethany, siedząc przy stole i wpatrując się w brata, który właśnie podawał śniadanie.
    - Co masz na myśli? - spytał Gabriel. Oczywiście, mógł zajrzeć do jej umysłu i odczytać to wszystko, co ją gnębiło, tylko... po co? Nie lubił tego robić.
    - Kryjemy się ze swoją anielskością, kiedy tutaj nikt wokół nie jest zwykłym człowiekiem. - Zamachnęła się rękoma, aby pokazać ogrom krainy, w której teraz byli. - Nikogo nie zdziwiłby widok skrzydeł na plecach!
    Gabriel westchnął.
    - Nie przybyliśmy tutaj, aby pokazywać swoją prawdziwą naturę, ale po to...
    - Och, wiem! - przerwała ze zniecierpliwieniem jego najmłodsza siostra. - Ale...
    - Bethany. Żadnych ale. - Postawił talerz z tostami na stole i obrzucił ją jeszcze surowym spojrzeniem, które miało powiedzieć, że temat jest już zamknięty. - Smacznego.
    ~ * ~
    Gabe był nauczycielem. I w Venus Cove, i tutaj, w Handywii. Jednak nie narzekał - lubił swój zawód. Lubił patrzeć jak młodzież odkrywa piękno w muzyce, którą im prezentował. Uśmiechnął się lekko, słysząc dzwonek. Podziękował młodzieży za udaną lekcję i wstał od biurka, aby uporządkować swoje rzeczy. Nie zadawał pracy domowej. Nigdy tego nie robił.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Spokojnie, jest dobrze! Mnie poszłoby o wiele gorzej :)]

    Kamyk zdecydowanie nie lubił nocnych powrotów. Niby latarnie coś dawały, a jednak ciemność wyłaniała się ze zbyt wielu podejrzanych miejsc. To było aż śmieszne. Walczył z piratami, starł się z lamirem w podziemnych korytarzach na Jaszczurze, był nawet walczyć na wojnie - a w walce był całkiem niezły - a jednak zwykłe przejście wieczorem po mieście wywoływało w nim dreszcze. No dobrze, to było po prostu żałosne.
    Cały czas skupiał się na obserwowaniu jasnych plam światła, trzymając ręce głęboko w kieszeniach. W swojej torbie niósł nowe skarby z biblioteki, w której znów się zasiedział. Nie mógł nic poradzić na to, że znalazł nowy dział o smokach, zupełnie innych od tych, jakie normalnie spotykał w Lengorchii. Jego fascynacja obudziła się na nowo i tak oto teraz niezadowolony z samego siebie wędrował w stronę domu.
    Gdy dziewczyna na niego wpadła został zupełnie wytrącony z równowagi. Otrząsnął się z dziwnego stanu i spojrzał na dziewczynę, rozważając jej gest. Dopiero potem skojarzył, że musiała wiedzieć, że i tak jej nie usłyszy - chyba kojarzył ją ze szkoły.
    Wszystko w porządku? W powietrzu rozwinęła się delikatna, jasna wstęga wyraźnego pisma, odwróconego w jej stronę.

    Kamyk

    OdpowiedzUsuń
  17. [Haha, domyśliłam się, taki nieśmieszny żarcik. Cóż, one obie są charakterne, ale zakładając, że wcześniej się już poznały, nie muszą bardzo na siebie warczeć, hm?]

    Gemma

    OdpowiedzUsuń
  18. [Ach, no dobrze, dziś mam dobry dzień, więc mogę :D]

    OdpowiedzUsuń
  19. - Witam panią serdecznie. - Hannibal uśmiechnął się zdawkowo, odsłaniając wąskie, białe zęby. - Nie przeszkadzam? Widzę, że patrzy pani na dzieło Fautriera. Kiedy przyszedłem tu po raz pierwszy, również mnie zaciekawiło, bije z niego bardzo mi bliski powojenny egzystencjalizm.
    Właśnie pojawił się w Handywii i po kilku miesiącach spędzonych w celi zdecydowanie miał ochotę na rozmowę z kimś niebędącym doktorem Chiltonem. Świetnie się składało, ponieważ tutaj jeszcze Chiltona nie widział i strasznie nad tym ubolewał.
    - Dość ponury ten obraz, prawda? - zapytał swojej towarzyszki. - Ma jednak przebłyski kolorów. Trochę jak ludzkie życie. Chociaż muszę przyznać, że mi ten kształt kojarzy się z nerkami. Pani wybaczy, zboczenie zawodowe.

    Hannka

    OdpowiedzUsuń
  20. Las kojarzył jej się z czymś zakazanym, bowiem ten graniczący ze Spence był siedzibą Cyganów, a wiadomo, młode panienki nie powinny zadawać się z mężczyznami, szczególnie tak nieokrzesanymi. Gemma już niejednokrotnie złamała ten zakaz, jednakże bynajmniej po to, by się z kimś spotykać po kryjomu (Kartik się nie liczył, pomagał jej i tyle). Niemniej jednak cieszyła się, że tutaj, w Handywii, ma dostęp do ogromnych, zielonych terenów, toteż korzystała z tego daru kiedy tylko mogła.
    Ale nie zbierała kwiatków czy jagód, owszem, kilka owoców podjadła, ale czas spędzała głównie na czytaniu w cieniu ogromnego dębu, który rósł kilkaset metrów od skraju lasu na polance tak okrągłej, jakby ktoś samodzielnie ją wyciął. Czasem też leniuchowała w pobliżu krzewów malin, kiedy nie musiała robić praktycznie nic, tylko wyciągnąć dłoń po czerwone owoce i w pełni się nimi rozkoszować. Bywało, że sobie podśpiewywała, bo nikt jej nie słyszał, a niestety - słoń jej na ucho nadepnął.
    Tego dnia zdecydowała się na spacer poza wydeptaną alejką, bowiem z autopsji wiedziała, że najciekawsze rzeczy dzieją się poza wytyczonymi ścieżkami. Suknia trochę jej przeszkadzała, ale nie zdobyła się jeszcze na to, aby w Handywii nosić krótszą, wydawało jej się to zbyt... Nieprzyzwoite, nawet jak na nią.

    [Marnie wybacz ._.]

    OdpowiedzUsuń
  21. [No, książkę polecam, a przynajmniej pierwsze trzy części. Zuzę to od małego podziwiałam najbardziej, więc wątek jest konieczny. Na wątek nie mam niestety pomysłu, gdyż obydwie dziewczyny są bardzo różne, ale może ty miałabyś pomysł?]

    Maximum

    OdpowiedzUsuń