14 czerwca 2013

Nie jestem niewolnicą emocji.

E L F A B A    T H R O P P 

Z ł a    C z a r o w n i c a    z    Z a c h o d u
c ó r k a    w i e l k i e g o    O z a
t h e   d e v i l ' s   w i t h i n 
T Ł O
_______________________________________________________


Ogień zapłonął, rozbłysł, a cienie, jak to cienie, zaczęły się dzielić i poruszać, tylko że te konkretne cienie przemknęły szybko przez pokój i dopadły go, nim miał szansę zorientować się, czym były. Było ich w sumie trzy albo cztery, albo może pięć, ubrane na czarno. Miały poczernione twarze, a na głowach kolorowe apaszki, takie jak te, które kupił dla Elfaby i Sarimy (...). I była tam pałka, która spadła na jego ciało niczym kopnięcie konia, niczym gałąź drzewa trafionego przez piorun. Musiał być i ból, ale Fijero był zbyt zaskoczony, by go poczuć. Musiała być krew, rozpryskująca się rubinową plamą na białym kocim futrze(...).
     
 (Wicked, G. Maguire)
      
      Twoje całe życie jest naznaczone śmiercią, upokorzeniami i cierpieniem. Gdzie się nie obróciłaś, tam posyłane były ku tobie pogardliwe spojrzenia. Zielona skóra, wstręt do wody - to i jeszcze kilka innych aspektów sprawiało, że wszyscy dookoła uważali ciebie za chodzące dziwadło, za przestrogę dla wszystkich niewierzących. Byłaś nawet pewna tego, gdy ojciec dawał Nessarozie prezent z okazji przyjęcia do szkoły. Srebrne trzewiczki - symbol faworyzowania młodszej siostry, która wręcz fanatycznie wierzyła w łaskę boską. A ty, ateistka i aspirytualistka całkowicie się wzdrygałaś przed jakimikolwiek aspektami związanymi z religią, czy magią. Dla ciebie najważniejsza była nauka, fakty. To one doprowadziły do twojej walki o prawa Zwierząt, a także do stworzenia latających małp, które potem były wręcz przestrachem dla każdego, kto pojawiał się w twoich włościach.
Od zawsze spychana na margines, w tyle. Nikt nie dawał tobie nadziei na szczęście, a ty również nie pchałaś się na siłę, aby takowego zaznać. Radziłaś sobie sama z różnymi niedogodnościami, czy to ze strony innych uczniów, czy ludzi ciebie otaczających. A woda? Zawsze jakoś dawałaś sobie radę uniknąć kontaktu z nią. Nawet opracowałaś odpowiedni sposób na wykonywanie typowo higienicznych czynności. Jak widać - skuteczny pomimo upływu lat.
Byłaś skazana z góry na porażkę, Elfabo Thropp, córko Meleny Thropp i Wielkiego Oza. Od dnia narodzin, od kiedy tylko się pojawiłaś w Manczkinlandii. I nawet najmniejsze przypływy szczęścia, jak spotkania z twoim Fijero - to wszystko było krótkotrwałe, jakby ktoś rzucił zagłodzonemu kundlowi ochłapy, które miały oszukać trawiący go od wielu tygodni głód. Nawet jego tobie odebrano.
       W taki sposób stałaś się kimś, za kogo ciebie uważali - złą, przepełnioną nienawiścią wiedźmą, która pragnie zemsty. Pragnie odzyskać Srebrne Trzewiczki, które należały się jej, jako najstarszej córce. Pragniesz odzyskania straconej miłości, a także chociażby grama sprawiedliwości. Pożądasz zemsty za wszelkie krzywdy tobie wyrządzone. I obiecujesz sobie, że w końcu takową dostaniesz. Nawet, jeśli ostatecznie przegrasz, jeśli nagle okaże się, że to wszystko doprowadzi ciebie do twojej własnej śmierci - tym razem wygrasz.
Musisz, Fabalo.
_______________________________________________________
Nie jestem zachwycona tą kartą, więc pewnie jeszcze zostanie zmieniona. 
Poza tym, zapraszam na wątki z Elfabą - długie, pokręcone, byle nie trzyzdaniowe. 
FC: Angelina Jolie.